f l y f i s h i n g . p l 2024.05.05
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: test. Autor: mpmp. Czas 2021-01-12 19:52:40.


poprzednia wiadomosc Odp: Prośba do zawodników : : nadesłane przez mart123 (postów: 4173) dnia 2020-02-12 11:44:38 z 165.225.84.*
  samochód zabiera kreatywność? samochód nie zmusza do myślenia?
Co Ty piszesz?


W pewnym sensie Dmychu ma rację. Jak przemieszczasz się autem to może (nie musi) powodować
nerwowe miotanie się po rzece i zaliczanie coraz to nowych miejsc często po łebkach. Nie mając tej
możliwości skupiasz się na wyciśnięciu na maxa danego odcinka, na którym jesteś z konieczności
"unieruchomiony". Ale ogólnie to w dzisiejszych czasach i przy tej presji to bez auta bida.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Prośba do zawodników [0] 12.02 12:01
 
A miotają się, miotają. Na Sanie gdzie ryba teoretycznie jest (lub powinna) być wszędzie, można się nałowić do
syta. Oczywiście nie zawsze ryb. Ja, jako miejscowy szkodnik obławiam rekreacyjnie bez "paniki na mięso" max
200m rzeki. Częściej dużo mniej. Co takie łowienie mi daje? Namierzam ryby które mam później "poukładane na
półkach" i sobie chodzę na nie w wolnej zapolować. Nie muszę się martwić że nie ma ryb bo wiem gdzie są.
Wystarczy je tylko później skusić lub sprawdzić czy dalej siedzą tam gdzie się pokazały.
Przy panice i rozpaczy (niekoniecznie mięsnej) potrafię opier...-obłowić dużo większe połacie wody. Miejsca też
podczas tej paniki zmieniam. Łowiąc na luzie obławiam rano jedną miejscówkę, po południu czy wieczorem do
"nocy" kolejną i finito. Ostatnimi czasy chodzę sobie na ryby wtedy kiedy nikt już w zasadzie nie łowi, czyli w
środku dnia. Raz żeby nie patrzeć na panikę i jej nie tworzyć, dwa żeby nie robić presji (niby) aby inni mogli sobie
spokojnie bez Każdego typu presji połowić. Oczywiście w niedzielę, bo w tygodniu na wodzie pusto.
 
  Odp: Prośba do zawodników [3] 12.02 18:37
 
samochód zabiera kreatywność? samochód nie zmusza do myślenia?
Co Ty piszesz?


W pewnym sensie Dmychu ma rację. Jak przemieszczasz się autem to może (nie musi) powodować
nerwowe miotanie się po rzece i zaliczanie coraz to nowych miejsc często po łebkach. Nie mając tej
możliwości skupiasz się na wyciśnięciu na maxa danego odcinka, na którym jesteś z konieczności
"unieruchomiony". Ale ogólnie to w dzisiejszych czasach i przy tej presji to bez auta bida.


Darku,
byłem nie raz w sytuacji jadąc ponad 100 km nad rzekę gdzie zastałem płynące błoto. Wysiadałem z
auta , patrzyłem i jechałem 30 km w inne miejsce, nad inną rzekę.
Przy autobusie czy PKP wycieczka stracona.
Było też tak, że przyjeżdżałem a tam ludzie się kąpiący w miejscu w którym niedawno nikogo nie było.
Zawinąłem, pojechałem w doł rzeki.

Jeżdżąc PKP czy autobusem oczywiście jest jakaś frajda, ale jak ma się baaaaaardzo dużo czasu,
Jak miałem 18 lat jeździłem na Sołę do Oświęcimia, Trwało to 3 h. maskara. Łowiłem na przepływankę 8
m kijem z kołowrotkiem asekuracyjnym. Piękne brzany łowiłem, świnki i płocie. Wtedy nie patrzyłem czy
pada. Jeździłem do Bielan na Sołę. wszystko w jednym plecaku. Tyle że jak wspomnę to mordęga było
bo bywało, że przyjechałem a tam woda .... masakra. siedziałem nad brzegiem i nic nie mogłem zrobić.
Wracałem po chwili do domu .... taka wycieczka.

S.
 
  Odp: Prośba do zawodników [2] 12.02 21:02
 
Nie wracam do domu jak jest kawa z mlekiem, tylko idę sobie na ptaki i
inne zwierzęta, takie obserwacje. Bardzo rzadko się to zdarza, bo od kiedy
jest Pogodynka / Hydro bardzo trudno trafić brudną wodę. A nawet gdyby
to co z tego.
 
  Odp: Prośba do zawodników [1] 12.02 21:33
 
Dobry wieczór,...

w temacie "kawy z mlekiem"...

kilka lat wstecz pojechałem, w ciemno, na San do Hoczwi. Po przyjeździe zobaczyłem "piękny kolor", po nocnej burzy, płynący od Hoczewki. Po namyśle uzbroiłem wędkę i przechodząc, na czystszą stronę mocy, przerzucałem nimfę coraz dalej....., ale niespodzianka była 10 metrów od brzegu. Na brudnej wodzie, za dużym kamieniem, wziął piękny 40-stak pstrąga...

Pozdrowienia
 
  Odp: Prośba do zawodników [0] 13.02 18:20
 
Pstrągi lubią kopniętą wodę, jeśli widzę stopy stojąc do łydki to normalnie
łowię na streamera i biorą, szczególnie latem. Nie łowię tylko w zupełnym
błocie. Super efekty miałem też w krainie leszcza, gdzie na przybierającej
wodzie złowiłem piękne klenie 45-50 i jednego bolenia. 3-4 godziny
łowienia podczas wybierania wody, streamer pod trawy i bum... bardzo
fajnie też jest na klarującej się wodzie. Wtedy można łowić ryby cały
dzień.
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus